*perspektywa narratora*
Grace szła chodnikiem. Miała właśnie grupę chłopaków
stojących przed bramą liceum, gdy nagle poczuła silne zawroty głowy. Po chwili
osunęła się bez świadomości. Chłopaki patrzyli na nią w przerażeniu, lecz tylko
jeden z nich był na tyle przytomny by złapać upadającą dziewczynę. Miał on
kruczo czarne włosy, z wyróżniającą się grzywką koloru niebieskiego. Był blady
a na jego dolnej wardze widniał kolczyk. Jego oczy były w odcieniu głębokiego
błękitu.
-Peter....Wiedziałem,
że laski na ciebie lecą, ale nie, że aż tak żeby wpadać w twoje ramiona.-
Zaśmiał się jeden z chłopaków przypatrujących się całej scenie.
-Odpierdol się ode
mnie chyba ze chcesz dostać w ryj.- Powiedział już wyraźnie zdenerwowany
czarnowłosy.
- Ej, ej spokojnie.
Dobra zanieś ją lepiej do pielęgniarki. – Zatroszczył się o nieznajomą jeden z
gapiów
- Jak jesteś taki mądry to sam to zrób.- Powiedział błękitnooki.
- Cianiaż.
Dziewczyny się boi dotknąć. Ha, ha daj ją. Patrz i ucz się.
-Zobaczysz...Jeszcze jedno słowo to ty będziesz potrzebował
pielęgniarki.- Pogroził kruczowłosy.
- Stary ty masz gorsze nastroje niż dziewczyna z okresem. A teraz lepiej
już idź, bo my tu gadu, gadu a ona taka nieprzytomna.- Pogonił chłopaka ktoś z
tłumu.
- Dobra już.- To powiedziawszy z łatwością wziął dziewczynę w
ramiona i skierował się w stronę budynku. Peter wszedł do szkoły z Grace na
rękach. Wszyscy od razu na nie go spojrzeli. Zaczęły się szepty. On nie
zwracając na nie najmniejszej uwagi skierował się od razu do swojego celu. Gabinet
pielęgniarki znajdował się na pierwszym piętrze tuż obok sekretariatu i pokoju,
w którym urzędowała dyrektorka. Nawet nie pukając do drzwi, wszedł. Higienistka,
tęga starsza pani, od razu zerwała się z miejsca. Dziewczyna dalej była nie
przytomna a kobieta nie miała pojęcia o chorobie Grace. Chłopak, mimo że po raz
pierwszy widział tę dziewczynę na oczy, w jakiś sposób ją polubił. Intrygowała
go. Dziwna nieznajoma dziewczyna w jego wieku tracąca przytomność.
-Co jej się stało? –Spytała
twardo kobieta spoglądając na chłopaka groźnie.-Albo raczej powinnam spytać, co
ty jej zrobiłeś?
-Ja nic nie
zrobiłem.-Odpowiedział.
-Tak....Przecież
połowa osób, które do mnie przychodzi nie znajduje się tu z twojego
powodu.-Kobieta nie przez dała za chłopakiem. W jej spojrzeniu widać było jaką
odrazą pała do tego chłopaka.
- Przesadza
pani. To były może dwie lub trzy osoby.- Na twarzy chłopaka pojawił się
lekki uśmieszek dumy.
-Powinieneś się cieszyć ze nie doniosłam na ciebie dyrektorowi...Miałby
kolejny powód żeby cię wrzucić.
- Pani się lepiej zajmie dziewczyną a nie grożeniem mi.- powiedział, po
czym obrócił się na pięcie i wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami. Skierował się do wyjścia. Poczuł potrzebę
zapalenia. Obszedł budynek i jednym kopniakiem otworzył zardzewiałe drzwi
znajdujące się tam. Wszedł na schody. Po chwili marszu dotarł na szczyt
budynku. Znajdowały się tam kolejne drzwi. Je również otworzył kopnięciem.
Zrobił trzy kroki i już był na dachu budynku szkoły. Wyciągnął papieros
z jednej kieszeni a z drugiej zapalniczek, po czym jednym ruchem ręki zapalił
papierosa i oparł się o drzwi.
- Taka akcja
zdarzyła mi się pierwszy raz.- Pomyślał na głos. Obca dziewczyna a taka
intrygująca. Nie powiem ładna jest. Ciekawe, czemu zemdlała? I jak ma na imię?
Skąd się tu wzięła? Kim jest?- te wszystkie myśli kłębiły się w głowie Petera. Już
nie długo miał poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania.
No wiec rozdział byłby wcześniej gdybym nie przysnęła no ale
trudno ; ) mam nadzieje że wam się
spodobał ^^ (Aika)
I jest
kolejny w rekordowym czasie napisany ;) Przez to musiałam zarwać nockę a i tak
nie mogłyśmy skończyć bo osobie powyżej się przysnęło. Do zoba w nextcie (Nika)
Pierwsza :P
OdpowiedzUsuń2 :D
OdpowiedzUsuń