wtorek, 30 czerwca 2015

Rozdział III



*perspektywa narratora*
Grace szła chodnikiem. Miała właśnie grupę chłopaków stojących przed bramą liceum, gdy nagle poczuła silne zawroty głowy. Po chwili osunęła się bez świadomości. Chłopaki patrzyli na nią w przerażeniu, lecz tylko jeden z nich był na tyle przytomny by złapać upadającą dziewczynę. Miał on kruczo czarne włosy, z wyróżniającą się grzywką koloru niebieskiego. Był blady a na jego dolnej wardze widniał kolczyk. Jego oczy były w odcieniu głębokiego błękitu.
 -Peter....Wiedziałem,  że laski na ciebie lecą, ale nie, że aż tak żeby wpadać w twoje ramiona.- Zaśmiał się jeden z chłopaków przypatrujących się całej scenie.
 -Odpierdol się ode mnie chyba ze chcesz dostać w ryj.- Powiedział już wyraźnie zdenerwowany czarnowłosy.
 - Ej, ej spokojnie. Dobra zanieś ją lepiej do pielęgniarki. – Zatroszczył się o nieznajomą jeden z gapiów
- Jak jesteś taki mądry to sam to zrób.- Powiedział błękitnooki.
- Cianiaż. Dziewczyny się boi dotknąć. Ha, ha daj ją. Patrz i ucz się.
-Zobaczysz...Jeszcze jedno słowo to ty będziesz potrzebował pielęgniarki.- Pogroził kruczowłosy.
- Stary ty masz gorsze nastroje niż dziewczyna z okresem. A teraz lepiej już idź, bo my tu gadu, gadu a ona taka nieprzytomna.- Pogonił chłopaka ktoś z tłumu.
- Dobra już.- To powiedziawszy z łatwością wziął dziewczynę w ramiona i skierował się w stronę budynku. Peter wszedł do szkoły z Grace na rękach. Wszyscy od razu na nie go spojrzeli. Zaczęły się szepty. On nie zwracając na nie najmniejszej uwagi skierował się od razu do swojego celu. Gabinet pielęgniarki znajdował się na pierwszym piętrze tuż obok sekretariatu i pokoju, w którym urzędowała dyrektorka. Nawet nie pukając do drzwi, wszedł. Higienistka, tęga starsza pani, od razu zerwała się z miejsca. Dziewczyna dalej była nie przytomna a kobieta nie miała pojęcia o chorobie Grace. Chłopak, mimo że po raz pierwszy widział tę dziewczynę na oczy, w jakiś sposób ją polubił. Intrygowała go. Dziwna nieznajoma dziewczyna w jego wieku tracąca przytomność.
 -Co jej się stało? –Spytała twardo kobieta spoglądając na chłopaka groźnie.-Albo raczej powinnam spytać, co ty jej zrobiłeś?
-Ja nic nie zrobiłem.-Odpowiedział.
-Tak....Przecież połowa osób, które do mnie przychodzi nie znajduje się tu z twojego powodu.-Kobieta nie przez dała za chłopakiem. W jej spojrzeniu widać było jaką odrazą pała do tego chłopaka.
- Przesadza pani. To były może dwie lub trzy osoby.- Na twarzy chłopaka pojawił się lekki uśmieszek dumy.
-Powinieneś się cieszyć ze nie doniosłam na ciebie dyrektorowi...Miałby kolejny powód żeby cię wrzucić.
- Pani się lepiej zajmie dziewczyną a nie grożeniem mi.- powiedział, po czym obrócił się na pięcie i wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami.  Skierował się do wyjścia. Poczuł potrzebę zapalenia. Obszedł budynek i jednym kopniakiem otworzył zardzewiałe drzwi znajdujące się tam. Wszedł na schody. Po chwili marszu dotarł na szczyt budynku. Znajdowały się tam kolejne drzwi. Je również otworzył kopnięciem. Zrobił trzy kroki i już był na dachu budynku szkoły. Wyciągnął papieros z jednej kieszeni a z drugiej zapalniczek, po czym jednym ruchem ręki zapalił papierosa i oparł się o drzwi.
- Taka akcja zdarzyła mi się pierwszy raz.- Pomyślał na głos. Obca dziewczyna a taka intrygująca. Nie powiem ładna jest. Ciekawe, czemu zemdlała? I jak ma na imię? Skąd się tu wzięła? Kim jest?- te wszystkie myśli kłębiły się w głowie Petera. Już nie długo miał poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania.


No wiec rozdział byłby  wcześniej gdybym nie przysnęła no ale trudno  ; ) mam nadzieje że wam się spodobał ^^ (Aika)


I jest kolejny w rekordowym czasie napisany ;) Przez to musiałam zarwać nockę a i tak nie mogłyśmy skończyć bo osobie powyżej się przysnęło. Do zoba w nextcie (Nika)


Jeżeli czytasz to komentuj : ) Będzie nam miło i zmotywuje do działania ; )



2 komentarze: