środa, 1 lipca 2015

Rozdział IV



*perspektywa Grace*
Powoli otworzyłam oczy. Leżałam w małym, białym pomieszczeniu z jednym oknem, kilkoma szafkami wypełnionymi lekarstwami i bandażami oraz biurkiem. Przy nim na krześle obrotowym siedziała tęga starsza pani, z siwymi włosami upiętymi w wysoki kok. Ostrożnie podniosłam się na łokciach.
- Przepraszam panią gdzie ja jestem?- Spytałam
- O drogie dziecko jak dobrze ze się obudziłaś. Co się stało? Ten chłopak ci coś zrobił?
- Jaki chłopak? Nic mi nie jest, tylko zasnęłam.
- Ale tak w środku dnia?
-Tak proszę pani. Zaraz wszystko wytłomaczę tylko proszę mi powiedzieć gdzie jest mój plecak i o jakiego chłopaka chodzi?
- Twój plecak jest tutaj- to mówiąc wyjęła go z pod biurka- A co do tego chłopaka to on cię tu przyniósł. A teraz wytłumacz mi, jakim cudem niby zagnałaś w ciągu dnia?
 -Choruję na rzadką przypadłość zwaną narkolepsją. Przez nią mam ataki snu w dzień. U mnie to normalne.
- A masz na to jakiś papierek?
- Tak proszę pani- Powiedziałam wyciągając z plecaka teczkę z zaleceniami lekarza. – Tu ma pani wszystko dokładnie wytłumaczone.
- Ty jesteś tu nowa prawda? Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam.- Powiedziała biorąc ode mnie teczkę.
-Tak. Nie dawno przeprowadziłam się do tego miasta, że względu na moją przypadłość.
- Ach już wszystko jasne. Grace zgłoś się proszę do pana dyrektora. Musisz odebrać legitymację oraz pokazać te zalecenia. – Powiedziała i wróciła do swoich zajęć. Spakowałam do plecaka teczkę z papierami, które muszę dać dyrektorowi i wstałam. Zarzuciłam plecak na ramię i wyszłam. Gabinet Dyrektora był tuż obok pielęgniarki, więc nie przeszłam jakiejś bardzo długiej odległości. Zapukałam do drzwi. Po czym usłyszałam dość doniosłym głosem- Proszę! Na te słowo odruchowo weszłam.Za brązowym drewnianym biurkiem siedział mężczyzna około 40.Miał brązowe włosy i mały wąs. Wyglądał ość surowo...na sam jego widok czułam zdenerwowanie.
- Dzi....Dzień dobry panu? Ja w sprawie przeniesienia.- Powiedziałam lekko trzęsącym się głosem.
-Ty pewnie jesteś Grace?- Ton jego głosu zapewne normalnie był o wiele sroższy, lecz zadziwiająco tym razem był on łagodny.
- Tak proszę pana. Przyniosłam zalecenia od lekarza, i wypełniony formularz zgłoszenia do szkoły.- Powiedziałam już trochę rozluźniona.
-Grace, twoja mama niedawno dzwoniła...-No pięknie! Nieobeszło się bez tego? Tak? Ona się za bardzo przejmuje!
- Pytała o ciebie.
- A co pan jej powiedział?- Spytałam z lekkim przestrachem.

-Że wszystko w porządku.  Podobno masz dla mnie jakieś ciekawe informacje z tobą związane?
-Tak.-Zdjęłam plecak i go otworzyłam, po czym wyciągnęłam teczkę i podałam dyrektorowi.
- Ho, ho co ja widzę.  Nie złe choróbsko cię wzięło.
-Tak. I tak do końca życia.- Powiedziałam z pokerową twarzą.
- No ładnie młoda panno. Tu masz legitymację i plan lekcji oraz kluczyk do szafki.  Dziś jesteś zwolniona z lekcji. Możesz sobie pozwiedzać szkołę jak chcesz. A teraz już leć, bo ja muszę jeszcze parę spraw dokończyć. - Po jego słowach chwyciłam z jego biurka wszystko, co wymienił, swoją teczkę i plecak i wyszłam na korytarz. Jednak dyrektor nie jest taki zły. I co ja będę teraz robić? Ta szkoła wydaje się dość duża, a znając moje szczęście jeszcze się zgubie. Postanowiłam po pierwsze wyjść na zewnątrz. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Po chwili szybkiego marszu znalazłam się na dworze. Postanowiłam, że poczekam na pobliskim murku na dzwonek. Podeszłam do niego i usiadłam. Wyciągnęłam z plecaka telefon i słuchawki, podłączyłam je i znalazłam moją ulubioną piosenkę.  Słuchawki włożyłam do uszu, a piosenkę puściłam do połowy głośności. Przeleciały dwie pierwsze minuty utworu. Nagle w piękny głos wokalisty wdarł się okropny, wibrujący, elektryczny dźwięk,  potocznie zwany dzwonkiem. Duża gromadka uczniów wyszła ze szkoły. No cóż, co się stało to się nie odstanie, więc trzeba ruszyć tyłek i znaleźć osobę, która by mnie oprowadziła po szkole. Sama nie zdołam. Mogę znowu mieć atak i wtedy będzie nieciekawie. Boże zaczynam gadać jak moja matka. Oczywiście przez najbliższe 18 godzin nic mi się nie stanie, ponieważ to jest minimalny czas między atakami. A teraz ruszaj się- skarciłam się w duchu. Wstałam. W zamyśleniu nie zauważyłam że stoi przede mną jakiś chłopak i niechcący na niego wpadłam.
- Ups. Sorry zamyśliłam się i cię nie zauważyłam.- powiedziałam lekko zmieszana, bo chłopak stojący przede mną był naprawdę przystojny.
- Spoko nic się nie stało. To po części także moją wina. Zdaje mi się czy jesteś tu nowa? Chyba nigdy cię nie widziałem.- Spytał
- Taaa. Nie dawno przyjechałam.
- Czyli jak rozumiem nie znasz szkoły? Choć oprowadzę cię.- Powiedział z szarmanckim uśmiechem. 

 Kolejny rozdział mamy już za sobą :). Akcja powoli się rozkręca. No i co by tu więcej dodać... Mam nadzieję że dotrwacie do następnych rozdziałów. ( Aika) 


Jeżeli czytasz to komentuj : ) Będzie nam miło i zmotywuje do działania ; )

wtorek, 30 czerwca 2015

Rozdział III



*perspektywa narratora*
Grace szła chodnikiem. Miała właśnie grupę chłopaków stojących przed bramą liceum, gdy nagle poczuła silne zawroty głowy. Po chwili osunęła się bez świadomości. Chłopaki patrzyli na nią w przerażeniu, lecz tylko jeden z nich był na tyle przytomny by złapać upadającą dziewczynę. Miał on kruczo czarne włosy, z wyróżniającą się grzywką koloru niebieskiego. Był blady a na jego dolnej wardze widniał kolczyk. Jego oczy były w odcieniu głębokiego błękitu.
 -Peter....Wiedziałem,  że laski na ciebie lecą, ale nie, że aż tak żeby wpadać w twoje ramiona.- Zaśmiał się jeden z chłopaków przypatrujących się całej scenie.
 -Odpierdol się ode mnie chyba ze chcesz dostać w ryj.- Powiedział już wyraźnie zdenerwowany czarnowłosy.
 - Ej, ej spokojnie. Dobra zanieś ją lepiej do pielęgniarki. – Zatroszczył się o nieznajomą jeden z gapiów
- Jak jesteś taki mądry to sam to zrób.- Powiedział błękitnooki.
- Cianiaż. Dziewczyny się boi dotknąć. Ha, ha daj ją. Patrz i ucz się.
-Zobaczysz...Jeszcze jedno słowo to ty będziesz potrzebował pielęgniarki.- Pogroził kruczowłosy.
- Stary ty masz gorsze nastroje niż dziewczyna z okresem. A teraz lepiej już idź, bo my tu gadu, gadu a ona taka nieprzytomna.- Pogonił chłopaka ktoś z tłumu.
- Dobra już.- To powiedziawszy z łatwością wziął dziewczynę w ramiona i skierował się w stronę budynku. Peter wszedł do szkoły z Grace na rękach. Wszyscy od razu na nie go spojrzeli. Zaczęły się szepty. On nie zwracając na nie najmniejszej uwagi skierował się od razu do swojego celu. Gabinet pielęgniarki znajdował się na pierwszym piętrze tuż obok sekretariatu i pokoju, w którym urzędowała dyrektorka. Nawet nie pukając do drzwi, wszedł. Higienistka, tęga starsza pani, od razu zerwała się z miejsca. Dziewczyna dalej była nie przytomna a kobieta nie miała pojęcia o chorobie Grace. Chłopak, mimo że po raz pierwszy widział tę dziewczynę na oczy, w jakiś sposób ją polubił. Intrygowała go. Dziwna nieznajoma dziewczyna w jego wieku tracąca przytomność.
 -Co jej się stało? –Spytała twardo kobieta spoglądając na chłopaka groźnie.-Albo raczej powinnam spytać, co ty jej zrobiłeś?
-Ja nic nie zrobiłem.-Odpowiedział.
-Tak....Przecież połowa osób, które do mnie przychodzi nie znajduje się tu z twojego powodu.-Kobieta nie przez dała za chłopakiem. W jej spojrzeniu widać było jaką odrazą pała do tego chłopaka.
- Przesadza pani. To były może dwie lub trzy osoby.- Na twarzy chłopaka pojawił się lekki uśmieszek dumy.
-Powinieneś się cieszyć ze nie doniosłam na ciebie dyrektorowi...Miałby kolejny powód żeby cię wrzucić.
- Pani się lepiej zajmie dziewczyną a nie grożeniem mi.- powiedział, po czym obrócił się na pięcie i wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami.  Skierował się do wyjścia. Poczuł potrzebę zapalenia. Obszedł budynek i jednym kopniakiem otworzył zardzewiałe drzwi znajdujące się tam. Wszedł na schody. Po chwili marszu dotarł na szczyt budynku. Znajdowały się tam kolejne drzwi. Je również otworzył kopnięciem. Zrobił trzy kroki i już był na dachu budynku szkoły. Wyciągnął papieros z jednej kieszeni a z drugiej zapalniczek, po czym jednym ruchem ręki zapalił papierosa i oparł się o drzwi.
- Taka akcja zdarzyła mi się pierwszy raz.- Pomyślał na głos. Obca dziewczyna a taka intrygująca. Nie powiem ładna jest. Ciekawe, czemu zemdlała? I jak ma na imię? Skąd się tu wzięła? Kim jest?- te wszystkie myśli kłębiły się w głowie Petera. Już nie długo miał poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania.


No wiec rozdział byłby  wcześniej gdybym nie przysnęła no ale trudno  ; ) mam nadzieje że wam się spodobał ^^ (Aika)


I jest kolejny w rekordowym czasie napisany ;) Przez to musiałam zarwać nockę a i tak nie mogłyśmy skończyć bo osobie powyżej się przysnęło. Do zoba w nextcie (Nika)


Jeżeli czytasz to komentuj : ) Będzie nam miło i zmotywuje do działania ; )



poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rozdział II



-Mamo mogłabyś się tu zatrzymać?- Spytałam, bo do głowy przyszedł mi świetny pomysł.
 Powoli zbliżałyśmy się do szkoły. Jeszcze tylko jedna przecznica -pomyślałam. Gdy byłyśmy tuż przed szkołą dwie dziewczyny zaśmiał się.....Po prostu świetnie.
-Eh....W sumie to mogę cię już tutaj wysadzić. – Zaproponowała
-Dobrze mamo- powiedziałam ukrywając zadowolenie, po czym szybko złapałam plecak i wysiadłam z samochodu.
- Pamiętaj drugie śniadanie przełożyłam ci do środkowej kieszonki, a klucze masz w najmniejszej. Uważaj na siebie i pamiętaj wziąć lekarstwa o drugiej. – Upomniała mnie.
- Dobrze mamo- powiedziałam z goryczą i zamknęłam drzwi samochodu.
 Akurat w tym momencie musiał ktoś przechodzić!? Mam strasznego pecha! Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą dwie dziewczyny. Te same które przed chwilą  szły chodnikiem w stronę liceum do którego byłam zapisana.
-Nie widziałam cię tutaj.-Odezwała się dziewczyna z rudymi włosami  pochodzącymi  pod brąz  i niebieskimi oczyma, ubrana w jakieś markowe ciuchy.
-Może, dlatego że jestem nowa, mądralo. -Powiedziałam ironicznie.
-Lepiej uważaj na słowa - Odezwała się stojąca obok niej blondynka o zielonych oczach, z mnóstwem tapety tak jak u rudej.
 -Bo, co? Pomażesz mnie szminką- Zaszydziłam z nich.
-Ty...Jak śmiesz się do mnie tak zwracać- zapowietrzyła się
- Pff. Idź się powydzierać gdzieś indziej.
- Powinnaś się cieszyć ze w ogóle zwróciłyśmy na ciebie uwagę a nie pyskować nam tutaj.
- A ty, co uważasz, że rządzisz, bo masz kilogram tapety na twarzy?
- Akurat tak się składa, że ja tu rządzę, bo jestem najładniejsza w okolicy. A ty masz u mnie przechlapane. -Powiedziała, po czym odeszła. Taaa jasne.-Pomyślałam. Zarzuciłam plecak na ramię i poszłam w kierunku szkoły.  
                                                          ***
Przed bramą budynku liceum, w którym miałam spędzić następne trzy lata, stała grupka chłopaków. Nim przekroczyłam bramę poczułam silne zawroty głowy. Wiedziałam, co to znaczy. Ilekroć miałam zasnąć w środku dnia miałam właśnie takie dolegliwości. Nim straciłam przytomność zobaczyłam jeszcze przerażone twarze chłopaków i ręce broniące mnie przed upadkiem. 




 
No więc rozdział w końcu napisany xD po długiej przerwie 😉 no może nie aż takiej długiej ^^ Mam nadzieję że się podoba xD i do zoba w następnym rozdziale 😘(Aika)

I jest next. Była chwila przerwy ale jest ;) . Jak byście mieli jakieś uwagi czy spostrzeżenia to piszcie śmiało w komentach. Do zoba w nastepnym :) (Nika) 

Jeżeli czytasz to komentuj : ) Będzie nam miło i zmotywuje do działania ; )



poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 1

Powoli otworzyłam oczy. Leżałam na łóżku, w swoim pokoju. Przekręciłam się w lewo. Stała tam szafka nocna, a na niej budzik który wskazywał 3:30.Do szkoły miałam na...8.Jak zwykle budziłam się albo za wcześnie albo za późno.No ale cóż pogodziłam się z tym.Mój pierwszy dzień w nowym domu a tak właściwie drugi.Wszystko było nowe.Kolor ścian miał barwę znienawidzonej przeze mnie-różu i fioletu.Meble były białe gdzie nie gdzie fioletowe. Dom ten bardzo podoba się mojej mamie nie mamy tego samego gustu...moje oszczędności chyba starczą aby zrobić od ,,nowa'' ten pokój...może na czarno i biało?A może czerń i błękit? No nie wiem. To się potem zobaczy. A na razie... czeka mnie pierwszy dzień w nowej szkole. Po diagnozie jaką mi postawił doktor...Czyli choruje na tą narkolepsje...musiałam się przeprowadzić do nowego miasta...muszę zacząć wszystko od nowa a to co zostawiłam to miła przeszłość którą budowałam tak długo a została zburzona jednym zdaniem wypowiedzianym przez moją mamę a mianowicie:Wyprowadzamy się.I jak powiedziała tak zrobiła. Kupiła nam jednorodzinny dom w Westron.Spojrzałam na zegarek...była już 6...czas szybko zleciał na przemyśleniach.Powoli zsunęłam nogi z łóżka. Pod stopami poczułam miękki dywan. Oczywiście w kolorze ohydnego różu.Stanęłam na równe nogi ale...niestety przez to że moje nogi nie były używane przez 12 godzin...muszę obowiązkowo tyle spać...zdrętwiały i po chwili leżałam na miękkim dywanie.Na szczęście nie czułam się jakbym upadła na podłogę ponieważ ten dywan jest specjalnie zrobiony dla mnie ponieważ w każdym momencie mogę zasnąć a moja mam nie chce żebym miała rozwalonej czaszki lub jeszcze gorzej.Leżałam tak kilka sekund. No tak i znowu to samo. Ech. Okej Grace powoli. Bardzo ostrożnie zaczęłam się podnosić, podpierając się o łóżko. Ok, udało się. Bardzo ostrożnie puściłam się łóżka. Dobra stoję. Powoli zrobiłam pierwszy krok, a po nim kolejny i kolejny. Jest dobrze odzyskałam władzę w nogach. Podeszłam do szafy wyciągnęłam z niej: T-shirt, jeansy i poszłam do łazienki.Weszłam do łazienki która znajdowała się akurat na przeciwko mojego pokoju.Przebrałam się po czym nadszedł czas żeby rozczesać włosy.Spojrzałam na lustro gdzie widziałam siebie.Niską dziewczynę z zielonymi jak trawa oczami a nawet bardziej zielonymi.Moje włosy sięgały do połowy pleców lub trochę więcej koloru czerni.Moim zdaniem nie jestem ładna. Dobra czesz te włosy a nie użalaj się nad sobą. Wzięłam szczotkę z półki pod lustrem. Szybkim ruchem ręki zdjęłam z włosów gumkę i  zaczęłam je czesać.Kołtun za kołtunem.Lekko bolało ale mówi się trudno.Weszłam do pokoju i spojrzałam na zegarek była 7. 
-Grace!Pora wstawać!-Usłyszałam głos mamy dochodzący z dołu
.-Mamo!Wstałam już dawno!-Odpowiedziałam jej.
-Ale czy na pewno spałaś te 12 godzin?!-Spytała się a jej nadopiekuńczość wyszła na jaw...niech mnie jeszcze do szkoły zawiezie...Boże i co jeszcze? Może pogłaszcze mnie po włosach i pocałuję w czoło. Ech ja nie wytrzymam.
-Tak,mamo!-Wiem że się martwi ale bez przesady.Ok, To co teraz? Może zejdę na dól, do kuchni, zrobić sobie śniadanie. I jak pomyślałam tak zrobiłam.Moja mama mnie wyprzedziła zrobiła już naleśniki...eh...nie mogę jej odmówić.
-Jak ty się ubrałaś,Grace?Dziewczyny w twoim wieku na pewno tak się nie ubierają.-Znowu zaczyna...
-Mamo to w takim bądź razie powiedz mi jak się ubierają dziewczyny w moim wieku?-spytałam
-Na pewno nie ubierają tak ciemnych ciuchów jak ty,i jestem pewna że nie słuchają tych wrzasków co ty nazywasz muzyką.-Powiedziała.
-Mamo. Gusta są róże a ja lubię rock i ciemne ciuchy- rzekłam starając się trzymać nerwy na wodzy.
-Mhm...powinnaś ubierać się bardziej dziewczęco...ja w twoim wieku już się malowałam...a ty masz 16 lat i nawet tego nie robisz.
-Mamoo proszę cię. Kilo tapety nie zrobi ze mnie bardziej dziewczęcą
-Eh...nie mówiłam o kilo..zacznij powoli od tuszu do rzęs lub błyszczyka.-Powiedziała.
-Mamo,ja czuję się nieswojo z jakim kol wiek kosmetykiem na twarzy.
-No cóż na to już nic nie poradzę. A teraz bierz się za naleśniki bo wystygnął
-Dobrze...dobrze...-Powiedziałam i usiadłam przy stole.Stół był koloru bieli a krzesła czerwieni.Szybko zjadłam cztery naleśniki i spojrzałam na telefon żeby zobaczyć która godzina-7:30.
-Mamo ja lecę bo muszę jeszcze dojść do szkoły a to jednak te cztery przecznice z tond
-Spokojnie,zawiozę cię.-Właśnie tego najbardziej się obawiałam..tego zdania...teraz nie mogę jej odmówić moja mama jest strasznie uparta i zawsze trzyma się swojego zdania i bardzo trudno ją przekonać...pierwszy dzień w szkole...i narobię sobie obciachu.
-Mamo naprawdę nie trzeba. A poza tym założę się że żadna inna dziewczyna nie zostanie przywieziona przez swoich rodziców.- powiedziałam. To na nią powinno zadziałać. Mimo że byłam chora ona i tak zawsze chciała żebym była jak inne dziewczyny. Błagam niech i tym razem to zadziała. Proszę!
-Nie..martwię się o ciebie...co jeżeli zemdlejesz przechodząc przez pasy?Pamiętasz co mówił lekarz?Mówił że twoja choroba musi się jeszcze trochę rozwinąć żeby znać dokładne godziny kiedy zemdlejesz a na razie zawiozę cię do szkoły.-Ludzie, powiedzcie mi i jak tu żyć?! Jak ja mam tak wyttrzymać co?!
-No niech będzie...-Powiedziałam i wkurzona wstałam z krzesła po plecak.Pobiegłam szybko do pokoju i chwyciłam plecak.Nad biurkiem miałam plan lekcji a moją pierwszą lekcją była fizyka...no cóż lekcja z wychowawcą..będę musiała się przedstawić..mój wychowawca musi uczyć akurat tego przedmiotu którego nie lubię?Eh...myślałam że ten dzień nie może być gorszy ale jednak.Zeszłam na dół i założyłam swoją granatową kurtkę i włożyłam  słuchawki do uszu po czym wyszłam.Przed domem czekała na mnie już moja mam w czarnym fordzie.Wsiadłam i ruszyłyśmy.


Tak a więc...Mamy następny rozdział. ☺ Mam nadzieję że się spodobał. 😉 (Nika)

No oto 1 rozdział ;) mam nadzieję że się spodobał! ^^ Akcja się jeszcze oczywiście rozkręci xDDD (Aika)


Jeżeli czytasz to komentuj : ) Będzie nam miło i zmotywuje do działania ; )



niedziela, 14 czerwca 2015

Prolog

Narkolepsja choroba przez którą nie mogę robić tego co inni. Inni chodzili na imprezy, jeździli za granice, cieszyli się życiem. A ja? Chociaż bardzo chciałam moja mama mi zabraniała.  Czemu zapewne spytacie? Słyszeliście kiedyś o Narkolepsji? Jeśli nie to jest to choroba powodująca ataki snu wciągu dnia. Oczywiście mogłam jechać na te wycieczki ponieważ lekarz mówił że mój stan jest stabilny...ale moja mama jest nad opiekuńcza. Stała się taka po śmierci taty. Zmarł na raka mózgu. I dla niej jak i dla mnie był to straszny cios. Byłam z nim bardziej zżyta niż z mamą. Gdy odszedł, długo nie mogłam się pozbierać. Całymi dniami leżałam tylko na łóżku i gapiłam się w sufit. Mama bardzo się o mnie martwiła. Ona sama nie dawała po sobie poznać że śmierć ojca ją załamała. W stanie takiej melancholii trwałam przez 2 lata. Jadłam tylko i spałam. W pewnym momencie powiedziałam sobie DOŚĆ! Tak po prostu po dwóch latach wstałam ubrałam się i wyszłam na dwór. Mama bardzo się zdziwiła. Zabrała mnie na badania i właśnie w tedy okazało się że mam tę narkolepsję. W tedy mama zaczęła być nad opiekuńcza. Przecież mogę zasnąć w każdej chwili.  I tak żyłam sobie 5 lat. Aż do teraz. Nikt się nie spodziewał że moje życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni.

  

A więc...xD oto opowiadanie o dziewczynie z problemami zamkniętą w sobie nie będę więcej gadać bo zaraz wszystko zdradzę ;-; ale mam nadzieję że opowiadanie się wam spodoba : ) ( na fioletowo będzie pisać Aika'san) Co ja mam więcej powiedzieć? Też mam nadzieję że się spodoba i Zapraszam do komentowania.
Jeżeli czytasz to komentuj : ) Będzie nam miło i zmotywuje do działania ; )