poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 1

Powoli otworzyłam oczy. Leżałam na łóżku, w swoim pokoju. Przekręciłam się w lewo. Stała tam szafka nocna, a na niej budzik który wskazywał 3:30.Do szkoły miałam na...8.Jak zwykle budziłam się albo za wcześnie albo za późno.No ale cóż pogodziłam się z tym.Mój pierwszy dzień w nowym domu a tak właściwie drugi.Wszystko było nowe.Kolor ścian miał barwę znienawidzonej przeze mnie-różu i fioletu.Meble były białe gdzie nie gdzie fioletowe. Dom ten bardzo podoba się mojej mamie nie mamy tego samego gustu...moje oszczędności chyba starczą aby zrobić od ,,nowa'' ten pokój...może na czarno i biało?A może czerń i błękit? No nie wiem. To się potem zobaczy. A na razie... czeka mnie pierwszy dzień w nowej szkole. Po diagnozie jaką mi postawił doktor...Czyli choruje na tą narkolepsje...musiałam się przeprowadzić do nowego miasta...muszę zacząć wszystko od nowa a to co zostawiłam to miła przeszłość którą budowałam tak długo a została zburzona jednym zdaniem wypowiedzianym przez moją mamę a mianowicie:Wyprowadzamy się.I jak powiedziała tak zrobiła. Kupiła nam jednorodzinny dom w Westron.Spojrzałam na zegarek...była już 6...czas szybko zleciał na przemyśleniach.Powoli zsunęłam nogi z łóżka. Pod stopami poczułam miękki dywan. Oczywiście w kolorze ohydnego różu.Stanęłam na równe nogi ale...niestety przez to że moje nogi nie były używane przez 12 godzin...muszę obowiązkowo tyle spać...zdrętwiały i po chwili leżałam na miękkim dywanie.Na szczęście nie czułam się jakbym upadła na podłogę ponieważ ten dywan jest specjalnie zrobiony dla mnie ponieważ w każdym momencie mogę zasnąć a moja mam nie chce żebym miała rozwalonej czaszki lub jeszcze gorzej.Leżałam tak kilka sekund. No tak i znowu to samo. Ech. Okej Grace powoli. Bardzo ostrożnie zaczęłam się podnosić, podpierając się o łóżko. Ok, udało się. Bardzo ostrożnie puściłam się łóżka. Dobra stoję. Powoli zrobiłam pierwszy krok, a po nim kolejny i kolejny. Jest dobrze odzyskałam władzę w nogach. Podeszłam do szafy wyciągnęłam z niej: T-shirt, jeansy i poszłam do łazienki.Weszłam do łazienki która znajdowała się akurat na przeciwko mojego pokoju.Przebrałam się po czym nadszedł czas żeby rozczesać włosy.Spojrzałam na lustro gdzie widziałam siebie.Niską dziewczynę z zielonymi jak trawa oczami a nawet bardziej zielonymi.Moje włosy sięgały do połowy pleców lub trochę więcej koloru czerni.Moim zdaniem nie jestem ładna. Dobra czesz te włosy a nie użalaj się nad sobą. Wzięłam szczotkę z półki pod lustrem. Szybkim ruchem ręki zdjęłam z włosów gumkę i  zaczęłam je czesać.Kołtun za kołtunem.Lekko bolało ale mówi się trudno.Weszłam do pokoju i spojrzałam na zegarek była 7. 
-Grace!Pora wstawać!-Usłyszałam głos mamy dochodzący z dołu
.-Mamo!Wstałam już dawno!-Odpowiedziałam jej.
-Ale czy na pewno spałaś te 12 godzin?!-Spytała się a jej nadopiekuńczość wyszła na jaw...niech mnie jeszcze do szkoły zawiezie...Boże i co jeszcze? Może pogłaszcze mnie po włosach i pocałuję w czoło. Ech ja nie wytrzymam.
-Tak,mamo!-Wiem że się martwi ale bez przesady.Ok, To co teraz? Może zejdę na dól, do kuchni, zrobić sobie śniadanie. I jak pomyślałam tak zrobiłam.Moja mama mnie wyprzedziła zrobiła już naleśniki...eh...nie mogę jej odmówić.
-Jak ty się ubrałaś,Grace?Dziewczyny w twoim wieku na pewno tak się nie ubierają.-Znowu zaczyna...
-Mamo to w takim bądź razie powiedz mi jak się ubierają dziewczyny w moim wieku?-spytałam
-Na pewno nie ubierają tak ciemnych ciuchów jak ty,i jestem pewna że nie słuchają tych wrzasków co ty nazywasz muzyką.-Powiedziała.
-Mamo. Gusta są róże a ja lubię rock i ciemne ciuchy- rzekłam starając się trzymać nerwy na wodzy.
-Mhm...powinnaś ubierać się bardziej dziewczęco...ja w twoim wieku już się malowałam...a ty masz 16 lat i nawet tego nie robisz.
-Mamoo proszę cię. Kilo tapety nie zrobi ze mnie bardziej dziewczęcą
-Eh...nie mówiłam o kilo..zacznij powoli od tuszu do rzęs lub błyszczyka.-Powiedziała.
-Mamo,ja czuję się nieswojo z jakim kol wiek kosmetykiem na twarzy.
-No cóż na to już nic nie poradzę. A teraz bierz się za naleśniki bo wystygnął
-Dobrze...dobrze...-Powiedziałam i usiadłam przy stole.Stół był koloru bieli a krzesła czerwieni.Szybko zjadłam cztery naleśniki i spojrzałam na telefon żeby zobaczyć która godzina-7:30.
-Mamo ja lecę bo muszę jeszcze dojść do szkoły a to jednak te cztery przecznice z tond
-Spokojnie,zawiozę cię.-Właśnie tego najbardziej się obawiałam..tego zdania...teraz nie mogę jej odmówić moja mama jest strasznie uparta i zawsze trzyma się swojego zdania i bardzo trudno ją przekonać...pierwszy dzień w szkole...i narobię sobie obciachu.
-Mamo naprawdę nie trzeba. A poza tym założę się że żadna inna dziewczyna nie zostanie przywieziona przez swoich rodziców.- powiedziałam. To na nią powinno zadziałać. Mimo że byłam chora ona i tak zawsze chciała żebym była jak inne dziewczyny. Błagam niech i tym razem to zadziała. Proszę!
-Nie..martwię się o ciebie...co jeżeli zemdlejesz przechodząc przez pasy?Pamiętasz co mówił lekarz?Mówił że twoja choroba musi się jeszcze trochę rozwinąć żeby znać dokładne godziny kiedy zemdlejesz a na razie zawiozę cię do szkoły.-Ludzie, powiedzcie mi i jak tu żyć?! Jak ja mam tak wyttrzymać co?!
-No niech będzie...-Powiedziałam i wkurzona wstałam z krzesła po plecak.Pobiegłam szybko do pokoju i chwyciłam plecak.Nad biurkiem miałam plan lekcji a moją pierwszą lekcją była fizyka...no cóż lekcja z wychowawcą..będę musiała się przedstawić..mój wychowawca musi uczyć akurat tego przedmiotu którego nie lubię?Eh...myślałam że ten dzień nie może być gorszy ale jednak.Zeszłam na dół i założyłam swoją granatową kurtkę i włożyłam  słuchawki do uszu po czym wyszłam.Przed domem czekała na mnie już moja mam w czarnym fordzie.Wsiadłam i ruszyłyśmy.


Tak a więc...Mamy następny rozdział. ☺ Mam nadzieję że się spodobał. 😉 (Nika)

No oto 1 rozdział ;) mam nadzieję że się spodobał! ^^ Akcja się jeszcze oczywiście rozkręci xDDD (Aika)


Jeżeli czytasz to komentuj : ) Będzie nam miło i zmotywuje do działania ; )



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz